Przy okazji wolnego...

Zaskoczył mnie ostatnio bardzo trudny czas.
Może to pracy za dużo, brak wypoczynku i zaległości... A może praca nie ta, nie tu...
Ale wszystko jest jakimś procesem. Mam nadzieję, że obecne przejścia są symptomem korzystnych zmian. Bo ten proces umierania trwać się zdaje nieskończenie, byle mieć go już za sobą i się odrodzić na nowo.
Na szczęście na Amanda absolutnie zawsze można liczyć. Otuli, omruczy i zrobi okłady, gdzie najbardziej potrzeba. Kocham go tak bardzo, że nie mam słów.

Święta tegoroczne wykorzystałam głównie na koty i sen. :)
A misiu w stylizacji świątecznej wyglądał tak:




6 komentarzy:

  1. Czyli kotysie to najlepsze lekarstwo :-)
    Potwierdzam !!!
    Gdy się czuje podobnie jak Ty, tylko mruczanki, przytulanki pomagają.
    Takie kochane lekarstwo dla duszy ....

    OdpowiedzUsuń
  2. Trudny czas musi być by móc docenić czas dobry. Taka kolej rzeczy. Niech już ten dobry czas u Ciebie przyjdzie. Tego Ci życzę z całego serca:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nich wiosna będzie początkiem nowego, lepszego czasu. Z kotami oczywiście. :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. wiem, jak czasem jest ciężko, ale ten ciężki czas wreszcie mija! nie może być wiecznie pod górkę! A z takimi kochanymi kotami to już na pewno nie :) :)
    ściskamy!

    OdpowiedzUsuń
  5. Oby na wiosnę było lepiej, bo słońce, zielona wiosna i koty są dobrym lekiem na wszystko :)

    OdpowiedzUsuń